Liczydło

09 czerwca 2014

Ulubieńcy saszetkowi

Hej:)

Przez brak czasu spowodowanym pracą, zaniedbałam troszkę bloga... ale postaram się nadrobić troszkę wpisy:)

Dziś pokażę Wam moje ulubione kosmetyki w saszetkach, czyli maseczki itp.


Na pierwszy ogień pójdzie maseczka, której używam najdłużej.

Perfecta Beauty Mask - maseczka na twarz, szyję i dekolt
Głęboko nawilżająca do cery odwodnionej i zmęczonej
Sok aloesowy + kwiat pomarańczy

Pojemność - 8ml
Cena - 1,80 - 2,50zł

Jest to maseczka, której nie potrzeba usuwać, wystarczy po 15-20 ja wmasować lub delikatnie usunąć wacikiem. Ja jednak używam jej na noc w dość ilości. Maseczka przyjemnie pachnie i fajnie nawilża skórę oraz łagodzi stany zapalne i podrażnienia.


Kolejna maseczką będzie maseczka bankietowa

Dermika - Nocne życie
Ekspresowa maseczka bankietowa pod makijaż

Pojemność - 2x5ml
Cena - 4 - 5zł

Używałam jej kiedyś i ostatnio przypomniałam sobie o takim cudzie gdy myślałam co zrobić żeby podkład nie zważył mi się w trakcie wesela. Mam na co dzień straszny problem z podkładem, pomimo nawilżania moja cera jest przesuszona i podkład za kilkanaście minut wygląda nieładnie.
Dermika mnie uratowała, makijaż trzymał się całą noc i idealnym stanie.
Maseczkę należy nałożyć ok 5-10 minut przed wykonaniem makijażu, nadmiar należy usunąć chusteczką. Maseczka szybko się wchłania i nie pozostawia na twarzy tłustego filmu. skóra jest miękka i miłą w dotyku a do tego jest rozświetlona przez drobinki znajdujące się w maseczce.
Na opakowaniu producent napisał, że maseczkę można stosować codziennie. Codziennie to może nie będę używać bo to było by marnotrawstwo, gdyż saszetka jest dość duża a na opakowaniu jest informacja aby otwartą maseczkę zużyć na raz. Najlepiej jest podzielić się z kimś taką otwartą saszetką, ponieważ inaczej się zmarnuje bo wystarczy jej odrobina.




Tak czy inaczej jestem zachwycona ta maseczką, no tylko to opakowanie... Powinno być podzielone na 4.


Dalej będzie peeling drobnoziarnisty

Perfecta Oczyszczanie peeling drobnoziarnisty
Wygładzający do cery suchej i normalnej
Z minerałami morskimi i krzemionką


Pojemność - 10ml
Cena - 1,80 - 2zł

Długo szukałam drobnoziarnistego peelingu, który naprawdę miałby dużo tych drobinek zanim trafiłam na peeling z Perfecty. Przyjemnie pachnie, dobrze peelinguje, jestem bardzo zadowolona.


I ostatnim saszetkowym ulubieńcem będzie zabieg regenerująco - kojący do stóp

Perfecta (hmm to chyba najfajniejsza firma saszetkowa) SOS zabieg regenerująco - kojący
domowy pedicure
złuszczający peeling do stóp i zmiękczająca maska - kompres do stóp


Pojemność - 2x6ml
Cena - ok 2,50zł

Po codziennym 8, 9 godzinnym staniu na nogach w pracy moje stopy były już tak obolałe, że nie wiedziałam gdzie mam ich wsadzić. Po wykonaniu zabiegu tą oto saszetką stopy są miękkie, dobrze nawilżone i gotowe do sandałów:) maska - kompres jest w formie takiego bardzo gęstego masełka. Peeling jest dość drobno zmielony i też fajnie działa.


 

To byłoby na tyle jeśli chodzi o kosmetyki w saszetkach, które bardzo lubię i które są lub będą ze mna na dłużej.

Używałyście którejś z saszetek?? Może polecacie inne?

Do następnego K.

06 czerwca 2014

Garnier Hydra Adapt

Kolejna recenzja produktu który zanim się skończy a zapewne będzie to za jakiś tydzień.
Mowa tu o kremiku Garnier Hydra Adapt dla cery mieszanej i tłustej
Matujący i odświeżający krem sorbet 24 h nawilżenia


O kremach z tej serii już dawno było głośno.
Pierwszy kupiła moja siostra jednak po kilku użyciach wpadł w moje ręce. Używałam go namiętnie pod koniec zeszłorocznych wakacji. Sprawdzał się bardzo dobrze. Jego lekka formułą byłą idealna na ciepłe dni.

Jednak... nagle dostałam takiej wysypki że masakra. Wiem że to było przez ten kremik i dobrze że akurat się kończył to nie było aż takiego żalu wyrzucać go do kosza.
Zapomniałam o nim i stosowałam coś innego. Buzia się poprawiła.

Potem Kasia zaproponowała mi ten kremik gdyż u niej się nie sprawdził a że jestem łasa na prezenty to chętnie go przyjęłam :) :)

Chwilę poleżał w szafce gdyż bałam się powtórki z rozrywki.
Używałam go tylko na dzień początkowo w dni kiedy wiedziałam że nie wychodzę z domu i okazało się że sprawdza się dobrze. Skóra rzeczywiście byłą wyraźnie nawilżona i nabrała blasku.

W  dni zimowe oczywiście używał czegoś bardziej ochronnego jednak i po ten krem chętnie sięgałam.

Od jakiegoś ponad miesiąca używałam go tylko jako krem bazę pod cięższy makijaż i tu bomba najlepiej się sprawdza. Zauważyłam że makijaż rzeczywiście się lepiej trzyma i wygląda bardziej naturalnie. Sam krem nie daje tego obiecanego przez producenta efektu matu jednak narzekać nie ma co. Może to też wpływ mojego aktualnego stanu cery który odpukać jest ok. Po przeżyciach z poprzednich miesięcy mam spokój.




Ogólnie krem ok ale już raczej do niego nie wrócę. Z tego co pamiętam to cena chyba wzrosła od tej na samym początku gdy się pojawiły. 
Mogę go polecić tylko młodym osobom bez większych problemów z cerą.

Aktualnie rozglądam się za czymś lekkim na te już cieplejsze dni.

Coś polecacie? 


Karola 



03 czerwca 2014

Sleek Blush by 3

Hej:)

Jak wspominałam w poprzednim poście kupiłam 2 paletki Sleek, pomadek i róży.
O pomadkach możecie poczytać TUTAJ

A dziś przyszedł czas na róże.

Chciałam pokazać Wam też jak wyglądają na policzkach ale ciężko zrobić mi takie zdjęcie, mój aparat zjada trochę kolory a ja dopiero uczę się je obrabiać.

Z róży nie byłam zadowolona jak je zobaczyłam, ale po pierwszej aplikacji zmieniłam zdanie.
Róże są kremowe i tego się właśnie obawiałam, ale nakładają się rewelacyjnie i długo się utrzymują.

Paletka róży, które wybrałam to CALIFORN.I.A

 

Podobają mi się bardzo opakowania kosmetyków Sleek, są porządnie wykonane. 

Skład


Teraz troszkę o kolorach

OC - jest to koral ze srebrnymi i niebieskimi drobinkami bardzo malutkimi, nie lubię jak kosmetyki mają wielkie drobiny brokatu a tutaj jest fajnie bo ten brokat jest bardzo drobniutki. konsystencja kremowa, dobrze się rozprowadza.

THE SURF - kolor brzoskwiniowy ze złotymi drobinkami, również bardzo malutkimi. fajnie sie rozprowadza, jest najjaśniejszy z całej trójki.

NEWPORT PEACH - ciemniejsza brzoskwinka bez żadnych drobinek, również rozprowadza się rewelacyjnie.

Wszystkie róże są bardzo kremowe, dobrze się rozprowadzają i długo utrzymują.

Jedynym minusem jest to, że łapią strasznie wszystkie paproszki z otoczenia z z pędzli...  




Od lewej: OC, THE SURF, NEWPORT PEACH


Używałyście? Jakie paletki ze Sleek jeszcze możecie polecić?
Ja myślałam jeszcze o paletce Pink Lemonade.

Aha i jeszcze jedno pytanie, jakie pędzle syntetyczne możecie polecić? 

Buźka K.

26 maja 2014

Loreal Ideal Soft - oczyszczający płyn micelarny

Kolejna recenzja produktu który w końcu udało mi się użyć do końca. Właśnie dziś wylądował w koszu.
Zachwycona recenzjami w internecie postanowiłam kupić ten sławny produkt, poszukałam trochę aby trafić na promocje żeby trochę oszczędzić. Zakupiłam dawno temu pewnie ze 4 miesiące temu w cenie 12 zł.
Chciałam spróbować zmywać makijaż tylko takim płynem gdyż do tej pory zawsze używałam jakiegoś żelu do demakijażu i mycia jednocześnie.

To co na początku bardzo mi się spodobało:
-  ładne opakowanie
- przyjemny delikatny zapach
- dobre zamknięcie dzięki czemu nie bałam się rozlania produktu




I niestety na tym plusy się kończą.
Nie wiem w sumie czy ja coś robię źle ale jakoś nie potrafię zmyć makijażu samym płynem.
Nawet po użyciu kilka płatków to nadal czułam twarz niedomytą i uznałam że nie ma sensu na jeden raz używać tyle produktu.
Próbowałam jeszcze dwa razy i poddałam się.
Postanowiłam że ten produkt potraktuję jako tonik i będę go używać dopiero po umyciu twarzy żelem.
No i w tej roli sprawdził się dobrze. Po demakijażu żelem i po przetarciu tym płynem już czułam że skórę mam dobrze umytą i gotową na dalsze etapy pielęgnacji.
W tej roli sprawdzał się dobrze i był bardzo wydajny.


Ogólnie powiem że produkt ok, bardzo delikatny, nie podrażniał jednak chyba jako tonik wolę po prostu tonik a nie zamiennik.


Miałyście może ten produkt? Jakie są Wasze odczucia?



Karola


19 maja 2014

Sleek lip 4

Hej:)

Jakiś czas temu zamówiłam w sklepie mintishop.pl dwie paletki ze Sleek
Jedna to pomadki a druga róże. Dziś Wam opowiem troszkę o pomadkach, które bardzo mi się podobały jak oglądałam je na innych blogach.
Gdy przyszła paczuszka okazało się że pomadki to klapa a róże to rewelacja.



Zdecydowałam się na paletkę Ballet, z naturalnymi kolorkami, są to pomadki o błyszczącym, matowym i satynowym wykończeniu.


Na początek skład



A tutaj kolorki i nazwy



PLIE - jasny beż o wykończeniu błyszczącym, ładnie wygląda w niewielkiej ilości na ustach, w większej niekoniecznie. nieładnie zbiera się w załamaniach ust.

TUTU - ma najprzyjemniejszą konsystencję, jest satynowa i fajnie się rozprowadza, kolor jest bardzo ładny, jednak mi nie za bardzo pasuje.

PIROUETTE - ciemniejszy od pierwszego, bardzo matowa, bardzo sucha i kredowa konsystencja, ciężko ją nabrać na pędzelek, nie podoba mi się jak wygląda na ustach.

SWAN LAKE - odcień różu, troszkę mniej sucha od poprzedniczki, ładnie wygląda w niewielkiej ilości.

Od lewej: PLIE, TUTU, PIROUETTE, SWAN LAKE




 A tak prezentują się na ustach

PLIE

TUTU

PIROUETTE

SWAN LAKE

Nie jestem do końca zadowolona z tej paletki. Tzn, kolory są fajne, konsystencja oprócz jednej też jest ok ale nie zrobiła na mnie super wrażenia. A jak się Wam podoba?

Buźka K.